Podziękowania dla ppor. Józefa Słotwińskiego – „lekarza chorych dusz”

Szczególną kategorią zbiorów Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych są obiekty dokumentujące działalność kulturalną i artystyczną, prowadzoną w obozach jenieckich. Wśród nich, obok tak oczywistych przedmiotów jak obrazy i grafiki, wyróżniają się artefakty związane z teatrami obozowymi. Są to przede wszystkim fotografie wykonane w trakcie spektakli, jak również programy i zaproszenia czy też przedmioty pamiątkowe, ofiarowane reżyserom lub aktorom. Jednym z takich obiektów jest laurka, podarowana w 1943 r. przez współtowarzyszy niewoli ppor. Józefowi Słotwińskiemu, reżyserowi „Teatru Symbolów” w oflagach: II B Arnswalde i II D Gross Born. Trafiła ona do zbiorów muzeum kilka lat temu, za pośrednictwem rodziny J. Słotwińskiego. Dzięki badaniu takich artefaktów możliwe jest zrekonstruowanie, jak funkcjonowały poszczególne grupy teatralne i jaki był ich skład. Pozwala to również zrozumieć, jak bardzo sztuka i kultura były ważne dla przetrwania kilkuletniego okresu niewoli, wypełnionego przez represje, samotność i uciążliwości dnia codziennego.

Pamiątkowa laurka ofiarowana J. Słotwińskiemu liczy razem z okładką 10 stron. Wielkością zbliżona jest do zeszytu szkolnego. Na okładce wzrok przyciąga kolorowa grafika, przedstawiająca prawdopodobnie postać Józefa Papkina. Jej autora znamy jedynie z inicjałów: S. K. Wiemy również, że grafika powstała w 1943 r., a inspiracją do jej stworzenia był prawdopodobnie fakt wyreżyserowania w 1940 r. przez J. Słotwińskiego „Zemsty” Aleksandra Fredry. Ten spektakl był jednym z najważniejszych przedstawień „Teatru Symbolów”, który rozpoczął funkcjonowanie jesienią 1939 r. i stał się jedną z najbardziej znanych scen w niemieckiej niewoli. Kolejne strony laurki nie są ilustrowane, lecz zawierają łącznie 26 odręcznie napisanych podziękowań i gratulacji dla J. Słotwińskiego, których autorami byli polscy jeńcy z Oflagu II D Gross Born. Również data 20 lutego 1943 r., widoczna przy niektórych dedykacjach nie jest przypadkowa. Tego dnia po raz ostatni zagrano przedstawienie „Kawaler z księżyca” w reżyserii J. Słotwińskiego i jednocześnie świętowano m.in. jubileusz piętnastego wyreżyserowanego przez niego spektaklu. Relację z tego wydarzenia odnotowała kronika „Teatru Symbolów”: „Przed epilogiem odbyły się uroczystości jubileuszowe dr Słotwińskiego […]. Reżyser […] otrzymał 2 pamiątkowe laurki. Jedną od teatru, drugą od Koła Nauczycielskiego [niniejszy tekst opisuje dokładnie tę laurkę – przyp. PJ]”. Wzmiankę o tej uroczystości odnajdziemy również w liście ppor. Zdzisława Skowrońskiego, wysłanym do żony J. Słotwińskiego, Ludmiły 25 lutego 1943 r.: „Józek pracuje dużo dla obozu i nad sobą, a ponieważ żyję »w jego cieniu«, z największą radością obserwowałem kilka dni temu dowody uznania pod jego adresem, kiedy urządzono mu jubileusz 15 wyreżyserowanej sztuki w naszym teatrze”. Nie wątpię, [że – przyp. PJ] kiedyś przeczyta Pani z dumą treść adresów, wręczonych mu w tym dniu przez wybitne osobistości obozowe”.

Wracając do opisu obiektu można stwierdzić, że większość autorów podziękowań w tej szczególnej chwili chciała pozostawić po sobie więcej niż jedynie kilka zdawkowych słów. W trakcie opracowywania obiektu udało się odczytać podpisy pod dedykacjami i potwierdzić personalia dwudziestu podporuczników i poruczników Wojska Polskiego. Większość z nich wywodziła się z jednostek piechoty, przeszła też wspólny szlak niewoli, wiodący wcześniej przez Oflag II B Arnswalde. Ze względu na nieczytelny charakter pisma na tym etapie badań nie udało się ustalić nazwisk sześciu autorów dedykacji.

Autorem pierwszego podziękowania był por. Szczepan Zimmer – prezes Koła Nauczycielskiego (w imieniu tego gremium przygotowano laurkę), który wyjątkowo trafnie scharakteryzował talent reżyserski J. Słotwińskiego do łączenia zarówno cech sztuk dramatycznych, jak i komediowych: „Niech Ci ta »laurka« będzie naszą słodką »Zemstą« za »mur graniczny«, jaki wzniosłeś swoją owocną pracą w »Teatrze Symbolów« między Potkasaną a Wielką Muzą”. Do jego słów dołączyli się inni członkowie zarządu Koła Nauczycielskiego – por. Jan Starościak, por. Eugeniusz Religa (ojciec prof. Zbigniewa Religi – przyp. PJ), ppor. Paweł Tomoszek, por. Jerzy Goślicki oraz ppor. Lucjan Rydzewski, dziękując za: „chwile artystycznych przeżyć” i „radosnych złudzeń”, wzbogaconych: „artystyczną duszą”, przenoszącą jeńców: „z […] padołu w krainę piękna i dobra”. Jubilatowi, określanemu: „włodarzem duszy obozu” życzyli również, aby: „[…] pozbył się złudzeń i symbolów, a rozpoczął świat realnego życia i znalazł wyśnioną bajkę w rzeczywistości”.

W gronie osób mających największy dług wdzięczności wobec J. Słotwińskiego umieścić należy przede wszystkim aktorów „Teatru Symbolów” – ppor. Adama Bukowskiego, znanego z odtwarzania ról kobiecych (stąd jego obozowy pseudonim „Lusia”), ppor. Czesława Bączkowskiego – twórcę obozowych choreografii tanecznych i baletu „Noc Walpurgi” oraz ppor. Franciszka Borkowskiego, odtwarzającego m.in. rolę „Karpika” w sztuce „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. Podkreślali oni zarówno rzemiosło J. Słotwińskiego: „Reżyseria Twoja to nie tresura, ale pedagogiczna współpraca z aktorem, celem wypracowania odpowiedniej postaci dramatycznej – to jedno. A drugie? … A drugie to to, że swoje serce wkładasz w sztukę i sercem grać zmuszasz!”, jak i bycie „sprawcą” ich obozowej rozpoznawalności: „Powodzenie – popularność w obozie zawdzięczam Tobie kochany Józku! Mam zaszczyt w tym dniu, tak wielkim dla Ciebie, podziękować Ci z całego serca za pracę nade mną w rolach »Lusi«, »Podstoliny«, »Janki«, […] »Perrelli« i wielu innych”. Jeńcy dziękowali również „za zrozumienie i koleżeńskie podejście do […] pracy”.

Spektakle realizowane przez J. Słotwińskiego pomagały jeńcom chociaż na chwilę oderwać się od trudów obozowej codzienności, która była szczególnie uciążliwa dla oficerów w starszym wieku. Jednym z nich był por. Stanisław Jurczyński, wykładowca kursów obozowych z dziedziny literatury i języka, który w podziękowaniu wyrażał zapewne odczucia większej grupy żołnierzy: „Świat młodych i świat starych, dwa przeciwieństwa! Choć wiekiem należę do tego drugiego świata, staram się pozostać duchem »tym pierwszym«. Głęboko wdzięczny jestem miłemu Koledze, że dzięki przez Ciebie tak pięknie reżyserowanym sztukom przynajmniej w »Teatrze Symbolów« czułem się naprawdę w świecie młodych!”

W gronie autorów podziękowań znaleźli się również reprezentanci personelu technicznego „Teatru Symbolów”, których praca, choć na co dzień niedostrzegana była niezmiernie ważna dla powodzenia całego przedsięwzięcia. Byli to ppor. Władysław Buczyński, por. Józef Sawicki – „cichy pracownik działu kostiumerskiego” oraz ppor. Jan Michalski – „maszynista teatralny”, który przyglądał się pracy reżysera „poprzez sztalugi dekoracyj” i „malowaną tekturę kulis”, oraz podkreślał, jak wiele pracy i starań wymaga przygotowanie jednego, a co dopiero piętnastu spektakli: „[…] A ileż to razy trzeba trzymać rozklekotane do ostatnich granic nerwy na stalowym łańcuchu woli, żeby nie wybuchnąć, żeby nie powiedzieć kilku mocnych, twardych słów. Ileż to razy zmęczonym, ochrypłym głosem trzeba po wielokroć odtwarzać coraz to inną, coraz to odmienną postać, wczuwać się w epokę, ducha, intuicję autora, tęsknoty i pragnienia wielogłowej, kapryśnej widowni – pamiętając przecież stale o celu głównym – o służbie Najjaśniejszej Pani każdego reżysera – Kulturze”.

Autorami pozostałych dedykacji są głównie jeńcy niezaangażowani w działalność teatralną, reprezentujący grono widzów „Teatru Symbolów”. Jeden z podporuczników (nazwiska nie udało się ustalić) pisał: „Ponad ciężki, zjadliwy tuman oparów, tłukący się w kolczastych opłotkach wypłynął Twój »Żeglarz« i porwał za sobą spojrzenia nas wszystkich. Pracą swą niezmordowaną i upartą dowiodłeś Kochany Jubilacie, że ukryty w duszy ludzkiej ideał piękna można uczynić ośrodkiem nieprzeciętnych przeżyć w najbardziej nawet przykrych momentach życia. Dzięki Ci za to”. Inny z podporuczników (nazwisko nieznane) stworzył specjalnie z tej okazji krótki, żartobliwy limeryk:

„W sztambuchu słodkiej, niewinnej dziewki
Piszę się słowa miodem lukrowane
Tobie zaś raczej przypiąć by szpileczkę
Bo Cię pochlebstwa uduszą, Kochany
Wiem o tym dobrze, ile Twej zasługi
Że Fredro błyszczał, »Żeglarz« płynął w gwiazdach
Lecz czy wiesz o tym, że przez czas ten długi
Zawsze kochaliśmy Ciebie – i basta!”

Dobrym podsumowaniem całości są słowa ppor. Władysława Skrzypeckiego, życzącego jubilatowi, by „jak najprędzej mógł realizować swe pomysły w rzeczywistym teatrze”.

Zacytowane jedynie we fragmentach liczne słowa uznania dla twórczości J. Słotwińskiego nie były kurtuazją, co udowodniła jego działalność po wojnie. Józef Słotwiński, nazywany „polskim Hitchcockiem”, był jednym z najważniejszych twórców teatru polskiego po 1945 r. Urodzony w roku 1908 był w okresie międzywojennym m.in. stypendystą Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, a także autorem felietonów i słuchowisk, publikowanych w prasie oraz na antenie Polskiego Radia. W 1932 r. ukończył w stopniu plutonowego Batalion Podchorążych Rezerwy Piechoty Nr 5 w Krakowie. Dwa lata później awansował na podporucznika piechoty. W 1938 r. uzyskał na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza stopień doktora filozofii. Zmobilizowany, uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r., dostając się do niewoli niemieckiej prawdopodobnie 20 września, pod Tomaszowem Lubelskim. W początkowym etapie niewoli przebywał w punktach zbornych w Przeworsku i Bochni, by ostatecznie trafić do punktu koncentracji jeńców w koszarach 20 pułku piechoty w Krakowie. Stamtąd, po kilku dniach (i nieudanej próbie opuszczenia koszar) został wraz z innymi oficerami przetransportowany do Oflagu II B Arnswalde. W niemieckiej ewidencji zarejestrowano go pod numerem: 744/II B. Z Arnswalde przeniesiono go do Oflagu II D Gross Born, a w momencie jego ewakuacji trafił do Stalagu X B Sandbostel. Po wojnie wrócił do Polski. Współtworzył czasopismo „Teatr”, a przede wszystkim Teatr Telewizji oraz Teatr Sensacji i Fantastyki „Kobra”, dla których wyreżyserował łącznie ponad 100 przedstawień. Na swojej teatralnej drodze spotykał się z byłymi towarzyszami niewoli – aktorami i reżyserami, m.in. Bolesławem Płotnickim i Zdzisławem Skowrońskim. Przez kolejne lata współpracował z wieloma polskimi teatrami, przygotowując kilkadziesiąt przedstawień komediowych oraz dramatycznych, m.in. dla Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, Operetki Śląskiej w Gliwicach czy Teatru Ziemi Mazowieckiej. Przez całe zawodowe życie były mu bliskie fundamenty teatru: profesjonalne rzemiosło reżysera i aktorów, wykorzystanie dobrego tekstu oraz szacunek dla literackiego pierwowzoru przedstawienia. W 1994 r., będąc już na emeryturze, zrealizował „Zemstę” dla Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Zmarł 11 września 2005 r. w Warszawie, w wieku 97 lat.

Zaprezentowany obiekt jest dowodem na to, jak wiele jeszcze można odkryć i napisać o obozowych teatrach, choć przecież dużo materiałów (nie tylko tych związanych z „Teatrem Symbolów”) uległo pod koniec wojny zniszczeniu: „[…] Poszły więc do ognia […] rękopisy sztuk i rewii, projekty dekoracji, recenzje z obozowych gazetek, cały prawie dorobek teatralny, wszystkie świadectwa i pamiątki kilkuletniej pracy...”. Właśnie dlatego zasadne jest dalsze pozyskiwanie i badanie artefaktów, które umożliwią lepsze poznanie i popularyzację tego niezbyt dobrze znanego aspektu niewoli, a patrząc szerzej – losów ludzi polskiej kultury, którzy pomimo wojny nie zaprzestali swojej artystycznej działalności.

Opis obiektu:

Laurka pamiątkowa ofiarowana ppor. Józefowi Słotwińskiemu, jeńcowi wojennemu Oflagu II D Gross Born (nr jeńca: 744/II B), w podziękowaniu za prowadzoną przez niego działalność artystyczną w ramach "Teatru Symbolów". Na okładce widoczna grafika przedstawiająca prawdopodobnie postać Józefa Papkina, bohatera komedii „Zemsta” Aleksandra Fredry, sygnowana podpisem autora: S. K. 1943. Na poszczególnych kartach laurki znajdują się rozbudowane podziękowania z podpisami polskich oficerów – jeńców wojennych Oflagu II D Gross Born.

Wymiary obiektu: wys.: 22,7 cm; szer. 17,2 cm.

Nr inwentarzowy obiektu: CMJW I-2-227/4

Opracował: Piotr Jędorowicz

wstecz